Archive for the ‘Software’ Category

Miejska macalnia

Monday, September 12th, 2011

Trafił mi sie ‘fajny’ zakup.
Krótko – poszedlem do MM, patrzę a tu “Zelda spirit tracks” (gra na Nintendo) przeceniona podwójnie na jedyne 89 pln! No to wstyd nie kupić. W domu cyk, siadlem z Julką i ‘New game’. Filmik, Zelda coś o mieczu zagadała a ja miałem wrażenie jakiejś dziury w fabule.

Godzine później kliknałem drugi slot (gramy z Julką na zmiane) i szok! Gra zaczęła się inaczej…
No i już wiem dlaczego była taka tania. Jakis m&m’s po prostu sobie pograł, a potem przepakował, przecenił i puscił spowrotem na sklep 🙂
Ot narodowa macalnia maca nawet sama siebie 🙂 Kupiłem ‘nową używkę’ 🙂

Gry z piwnicy

Wednesday, June 22nd, 2011

Jakiś miesiąc temu Julka dostała konsolę Nintendo 3DS.

Technicznie maszynka ma dwa ekrany – dolny dotykowy i górny 3D, trochę guzików, mikrofon, aparat 3D, WI-FI, żyroskop i akcelerometr, gniazdo na słuchawki i kartę SD.  Razem do kupy tworzy to cechę zwaną FAJNOŚCIĄ (czytaj PODOBA SIĘ). Najważniejszą marketignowo cechą jest oczywiście 3D. Od razu mówię że fajne, ale nie takie wyskakujące jak w telewizorach tylko dodające głębi. Tak jakby za ekranem było pudełko i w nim były zawieszone jakieś rzeczy.

Odkrywanie cech konsoli trochę trwało, bo w zasadzie co tydzień coś ciekawego się znajdowało. Na początku oczywiście oprogramowanie wbudowane:

– aparat 3D – niska rozdzielczość, ale zdjęcia faktycznie są trójwymiarowe. Szkoda że można je oglądać tylko na 3DS. Oprócz tego jest jakiś programik którym można dorysować na zdjęciu trójwymiarowe wąsy i okulary.

– odtwarzacz mp3 – można nagrać swoje dzwięki lub odtwarzać mp3 z karty. Dodatkowo dochodzą zabawy dźwiękiem – można przyspieszyć lub zwolnić odtwarzanie oraz zmienić wysokość głosu, dodać kilka efektów i wzbogacać utwór instrumentami (talerze, bębny itd ukryte pod przyciskami)

– Gry Augmented Reality (rozszerzona rzeczywistość). Są w zasadzie 2. Jedna polega na strzelaniu do różnych helikopterów, ufo, balonów itp. Co w niej takiego nowego? A to że na balonach są twarze ludzi którym zrobiliśmy zdjęcie, balony latają po naszym mieszkaniu (widok z kamery z nałożoną animacją), trzeba nieźle się namachać konsolą (dosłownie góra-lewo-dół itp całą konsolą a nie jakimiś guzikami) żeby kogoś zestrzelić lub uniknąć rakiety. No i całość w 3D.   Drugi pakiecik gier to gry wykorzystujące karty AR -papierowe karty na których wyrastają wirtualne tarcze do strzelania, smoki i inne postacie. Kładziesz na stole i na karcie pojawia się “strzelnica”, albo jezioro z którego trzeba łowić ryby, albo jakaś mieszanka golfa ze snookerem. I znów machamy konsolą żeby w coś trafić.

– Krokomierz i monety – Gdy chodzimy z konsolą na stand-by, konsola liczy kroki i zamienia je na monetki (niestety tylko 10 monet dziennie). Monety można wykorzystać na dodatkowe funkcje w grach (układanie puzzli, jakaś walka z duchami, nowe tryby strzelania do kart itp).

– Street-pass i Mii – Ta funkcja w Polsce na wiele się na razie nie przydaje, ale może kiedyś. Chodzi o to że tworzymy sobie wirtualnego ludzika (Mii), włączamy Wi-Fi i idziemy na miasto. I teoretycznie jak spotkamy innego posiadacza 3DS (wyłapuje do 150m) to jego ludzik ląduje na naszym Mii Plaza a oprócz tego dostajemy mały prezencik (nowe puzzle 3D do układania) a z samą osobą możemy potem grać przez internet, jeśli ma taką samą grę jak my.

– Internet – konsola ma wbudowaną przeglądarkę internetową. Nie jest to może Opera z wszystkimi bajerami ale do mobilnych wersji Interii czy Gazety spokojnie wystarcza. Mogę też zajrzeć na TEGO bloga (potem jeszce coś poeksperymentuje), galerię a nawet wejść do banku, sprawdzić kasę czy zrobić przelew.

E-shop – internetowy sklep z grami. Wchodzisz, klikasz, kupujesz. Są opisy do gier, ekrany, trailery. Same gry niestety trochę kosztują, ale bez szaleństw. Większość po 20 PLN, te wybitne po 32 a te słabsze po 8 PLN. Oczywiście jak to zwykle bywa tych wybitnych jest kilkanaście a słabych kilkaset. I właśnie przez ten sklep, żeby kupić gry idę do piwnicy :). Chce mieć dobry sygnał z routera.

Gry – główny powód dlaczego 3DS a nie PSP jest taki że na PSP są gry do strzelania i ścigania (dla chłopaków) a na Nintendo gry logiczne, przygodowe i ogólnie lepsze dla dzieci i dziewcząt a nie tylko kopie PCtowych strzelanek. Minus jest taki że cena nowej gry jest delikatnie mówiąc NIEPRZYJEMNA, ale można trafić taniej albo kupić używaną albo te mniejsze z E-shopu.

Na razie mamy jedną  grę typowo dla dziewczynek – Animal Crossing Wild World. Taka zabawa w życie w małym miasteczku. Ma się dom, do niego kupuje się meble, łowi ryby, łapie motyle, kopie dinozaury, sadzi kwiatki i pomarańcze, pisze listy, projektuje ubrania, zbiera okazy do muzeum, ogląda niebo i rozmawia/handluje z kilkunastoma innymi mieszkańcami. Cechą szczególną gry jest ujęcie czasu. Wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. Rano robi się jasno, wieczorem ciemno, w nocy wszyscy się dziwią że chodzimy po mieście zamiast spać a jak zamówimy remont domu i Tom mówi że będzie jutro , to znaczy że trzeba wyłączyć konsolę i czekać do jutra. Dziś za cholęrę się nie zjawi.

O innych grach z serii DSiWare napiszę kiedy indziej

Company of Heroes

Tuesday, December 28th, 2010

Tym razem to nie recenzja, tylko luźny tekst. Kupiłem sobie “Company of Heroes” ( w Polsce niewiadomo dlaczego przetłumaczone na “Kompania braci”). Strategia z II wojny światowej z dużym naciskiem na taktykę a mniejszym na szybkie klikanie i strategię “hura na Juzia”. Gra ma klimat Call of Duty z tą poprawką że wszystko jest w 3D ale widzianym od góry i dowodzimy całymi drużynami a nie jednym “bratem”.

Komputer co prawda nie pozwala na wyciągnięcie wszystkich szczegółów grafiki, ale przyjmijmy że dla kogoś kto zaczynał kontakt z komputerem od Sinclaira Spectrum ZX81 i  rozdzielczości 256×192 (czyli w zasadzie 1:100 dzisiejszych topów), nie ma to wielkiego znaczenia.

Gra ma jednak jedną wadę – nie mam czasu w nią grać. Ale kiedyś się wezmę

Fahrenheit

Sunday, May 2nd, 2010

Po dłuższej przerwie skończyłem grę “Fahrenheit”. Czym jest Fahrenheit? Przygodówką z grafiką z trzeciej osoby, trochę kryminalną (rozwiązujemy zagadkowe morderstwo), trochę horrorem (często jesteśmy na cmentarzu, atakują nas meble), trochę fantastyką (SI, duchy, inne światy).

Cechy szczególne gry:

– gra jest bardzo filmowa. Dużo animowanych przerywników, ekran dzielony jak w filmie sensacyjnym (również w czasie naszych działań),

– bardzo ciekawie zrealizowane elementy zręcznościowe – żeby dany fragment akcji (rozmowa, strzelanina, ucieczka) poszły po naszej myśli trzeba bardzo szybko naciskać różne klawisze w odpowiedniej kolejności. Inaczej bohater spadnie, udusi się albo go zastrzelą,

– gramy trzema postaciami na zmianę (parą detektywów i uciekającym zabójcą), czasami odwiedzamy tą samą lokację każdą z nich i widzimy dane wydarzenie z trzech różnych perspektyw,

– zabójcą jest główny bohater, który nie ma pojęcia dlaczego zabił,

– gra jest bardzo na serio,

Ocena – Piąteczka!

fahrenheit-2007-01-28-08-28-12-10.jpgfahrenheit-2007-01-28-08-19-17-14.jpgfahrenheit-2007-01-28-05-01-17-20.jpg

Programosy na komórkosy (2)

Monday, March 1st, 2010

Znowu kilka programów wpadło mi w oko. Moim zdaniem dość użytecznych, a co ważniejsze wszystkie są freeware.

  1. Shopping list – Jak sama nazwa wskazuje jest to program do tworzenia list zakupów. Z powodzeniem zastępuje papierową karteczkę. Obsługa jest bardzo prosta: Tworzymy katalog produktów (mleko, pampersy, herbata itp), później spośród nich wybieramy te które mamy kupić a w sklepie możemy sobie “odptaszkować” to co już kupiliśmy. I tyle. Można tworzyć wiele list zakupów, przy towarach przypisywać ilości do kupienia itp, ale to już tylko “zbędne bajery”. Program dostępny np. przez https://store.ovi.com/
  2. SITKol Nawigator – rozkład PKP w komórce. Program pozwala znaleźć połączenie ze stacji A do B, sprawdzić podstawowe informacje o pociągu (klasy, dni kursowania, WARS), przejrzeć rozkład jazdy danej stacji, sprawdzić informacje o opóźnieniach (pewnie pojawiają się z opóźnieniem), pokazać na mapce trasę pociągu, podstawowy plan największych miast itp. Wyszukane połączenia są zapamiętywane na liście “Moje połączenia” co bardzo ułatwia obsługę jeśli ktoś często jeździ na danej trasie. Program występuje w dwóch wersjach: jako program instalowany wprost na komórce (http://rozklad.sitkol.pl/bin/help.exe/pn?tpl=sitkol2go&) albo jako mobilna strona internetowa (mobile.sitkol.pl)
  3. Pipes – gra logiczna. Na ekranie mamy szachownicę z rozsypaną rurą. Zadaniem gracza jest takie przekręcanie płytek planszy by wszystkie kawałki rury ułożyły się w jedną całość. I tyle. Idealne na parominutowy przerywnik gdy na coś czekamy. (http://www.michaelkerley.net/wp/pipes-j2me/)

Programosy na komórkosy

Sunday, February 14th, 2010

Nokia E-52, którą tyrkam od paru miesięcy sprawuje się wyśmienicie. Ale jeśli można jakoś usprawnić idealne, to czemu nie? (Wiem, wiem – ktoś może powiedzieć, że telefon który ma ekran “tylko” 320×240 i do tego jeszcze nie dotykowy jest niedzisiejszy, ale ja się z tym nie zgadzam. Dla mnie o wiele ważniejsze od “toucha” jest to, że telefon nie jest cegiełką (dla porównania “objętość” Iphone’a jest większa o połowę  a jego waga o 1/3) i telefon działa dwa TYGODNIE a nie dwa DNI na jednym ładowaniu.)

Do rzeczy jednak, bo miało być o poprawkach w postaci dodatkowego softu, który zresztą polecam każdemu właścicielowi telefonu na Symbianie S60 v3.

Oto kilka aplikacji, które w mniejszym lub większym stopniu polepszają komfort obsługi:

1. Cclock – zegar/wygaszacz ekranu – podstawowe różnice w stosunku do systemowego są dwie:  data i godzina wyświetlane są na całym ekranie, wielką czcionką, dobrze widoczną nawet przy wygaszonym ekranie. Zaleta druga, trochę mniej zauważalna: wygaszacz zjada mniej baterii niż oryginalny Nokii. Oczywiście zawartość ekranu jest konfigurowalna (zegar analogowy/cyfrowy, biały na czarnym lub odwrotnie itp). Generalnie im mniej wyświetlamy tym mniej prądu potrzeba. Freeware.

2.  Handy Taskman – zastępuje domyślny manadżer aplikacji  – ten, który pojawia się po dłuższym przytrzymaniu klawisza Home. Wiem że są tacy, co nigdy nie zauważyli, że klawisze są dwufunkcyjne i dłuższe przyciśnięcie robi coś innego. To ci sami co narzekają na swoje telefony albo używają tylko klawisza “Odbierz”. Co nam daje Taskman? Kilka rzeczy.

  • Ekran z listą uruchomionych aplikacji (niby norma), który ma jednak kilka plusów: wyświetla dane o obciążeniu pamięci i wolnym miejscu na karcie, pozwala zamknąć natychmiast wszystkie otwarte aplikacje a dodatkowo samą listę otwartych aplikacji da się zamienić w listę aplikacji ostatnio używanych.
  • Ekran z konfugurowalną listą skrótów do aplikacji. Dzięki niemu mogę zacząć pisać SMS do Myszy albo uruchomić ulubioną grę wciskając raptem 3 klawisze
  • klawisze numeryczne pozwalają na uruchomienie dowolnej funkcji/aplikacji przez wpisanie początku jej nazwy (odpowiednik komputerowego Launchy)

3. Parlingo – w wielkim skrócie – darmowe Gadu-Gadu w komórce. Obsługuje też kilka innych komunikatorów (ICQ, Jabbler itp) ale w Polsce liczy się przede wszystkim GG.

4. Opera Mini – przeglądarka www. Lubię ją głównie przez możliwość ustawienia 9 szybkich skrótów do stron, karty i łatwe przechodzenie między stronami. Niestety nie da się jej ustawić jako przeglądarki domyślnej. Freeware

5.  HandyWi – wyszukuje sieci wi-fi w podziale na otwarte i zamknięte i łatwo tworzy access-pointy. Freeware.

6. Gry. Tu nie  będę pisał co na czym polega, wymienię tylko parę tytułów:

  • Logiczne – Astraware Sudoku, Astraware BoardGames, BrainChallenge, DiamondTwist, Hexic
  • Strategiczne – Age of Heroes, Heroes 3, Risk, SimCity Societes, Townsmen 5, UFO Afterlight
  • RPG – Blades & Magic, Might and Magic.

7. Nawigacja. Niby fajnie ale nie do końca. Opcje mamy z grubsza dwie: nokiowe OviMaps (warto pobrać nową wersję z nawigacją darmową) i Garmin XT. Ovi prowadzi cienko, ale jest free. (Wiem że to inna firma, ale kojarzy mi się tu powiedzonko “To się MIO z celem”). Garmin XT prowadzi znakomicie i wogóle jest wygodny, ale niestety po pewnym czasie się zawiesza. Dopóki nie wyjdzie nowsza wersja, bo obecna nie jest oficjalnie kompatybilna, nie mogę go polecić. Oczywiście trzeba pamiętać, że nawigacja w komórce to tylko namiastka dedykowanej nawigacji samochodowej, ale do pieszych czy rowerowych wycieczek się nada (zwłaszcza z mapą TOPO).

Wszystkie powyższe programy można sobie wygóglać, wychomikować lub wytorrentować, więc nie wskazuję ich palcem.

Rainlendar – najmniejszy PIM

Monday, September 14th, 2009

Kolejny program o małej wadze i dużych zaletach.

Do planowania zadań i kalendarza można używać klasycznego notesu “w skórzanej okładce”, wyspecjalizowanego narzędzia klasy MS Outlook, Lotus Notes lub CZEGOŚ MAŁEGO I ZGRABNEGO. W kategorii średniej wagi długo, może z 10 lat, używałem (i częściowo dalej używam) IBM Lotus Organizer’a, który tak naprawdę jest odpowiednikiem notesu w skórzanej oprawce, nawet wygląda tak samo, ma rozdziały i kartki. Program świetny ale płatny i nie spolszczony. A ponieważ od dłuższego czasu promuję dobre freeware, więc tym razem napiszę parę zdań o programie RAINLENDAR LITE.

Rainlendar Oto fragment mojego pulpitu, a na nim właśnie ów Rainlendar. Program instaluje się na pulpicie Windows a jego główne funkcje to:

  • Podręczny kalendarz – główna i dla wielu wystarczająca funkcja. Układ kalendarza można dostosować i wyświetlać go poziomo, pionowo (jak u mnie), klasycznie “w kratkę” oraz wybrać ilość pokazywanych miesięcy
  • Listę zadań do zrobienia – każde zadanie, po prostym wpisie trafia na listę z możliwością określenia kategorii zadania (spotkanie, projekt, podróż itp), czasu wykonania i bieżącego zaawansowania. Taka lista jest potem widoczna na pulpicie a zadania przeterminowane zmieniają kolor na czerwony
  • Lista wydarzeń – każdy dzień w kalendarzu można oznaczyć i w ten sposób zapisać sobie np. dni wolne od pracy, urlopy czy wyjazdy służbowe. Rainlendar na bieżąco wyświetla listę wydarzeń z danego i nadchodzącego tygodnia
  • Zegar – analogowy lub cyfrowy – po prostu ładnie wygląda na pulpicie

Do programu przewidziano tzw. skórki pozwalające na zmianę wyglądu i sposobu zachowania poszczególnych okien aplikacji.

Strona producenta:  http://www.rainlendar.net

The Longest Journey (I + II)

Saturday, September 12th, 2009

Pod koniec wakacji zatęskniłem za porządną przygodówką (wiele ich dziś nie ma). Przez chwilę bawiłem się prehistorycznym klasykiem z serii Monkey Island (suuuper) a potem spróbowałem The Longest Journey.

To klasyczna przygodówka “point&click”, trochę liniowa (jak ktoś lubi RPG, to potem każda przygodówka wydaje się liniowa).  Pierwsza część ma już z 10 lat i opowiada o losach April Ryan, studentki “ASP”. W czasie snu April zaczyna mieć niepokojące wizje a potem stopniowo odkrywa że świat w którym żyje nie jest jedynym możliwym, a jedynie jego bardziej stechnicyzowaną połową . Druga połówka to Arkadia, świat magii. April podróżuje między tymi dwoma światami by pomóc utrzymać je w równowadze.  Fabuła jest bardzo dobrze skonstruowana i grając ma się wrażenie czytania książki czy oglądania dobrego filmu z pogranicza kryminału, s-f i fantasy.

Parę screenów z pierwszej części gry:

the_longest_journey_8.jpglongest_journey01.jpg424582-venicesquare_super.jpg

Druga część (Dreamfall)  to kontynuacja tego samego wątku, choć dzieje się parę lat później, a bohaterką jest już inna dziewczyna, Zoe. Tym razem wizje (a właściwie tajemnicze emisje na telewizorach wszechobecnej sieci) każą jej odnaleźć i uratować April Ryan (bohaterkę pierwszej części. Lokacje są oczywiście trochę inne, ale w paru miejscach można trafić w te same miejsca co w oryginalnym The Longest Journey. Wrażenie jest wspaniałe, bo to jakby powrót w dawno nie odwiedzane miejsca, które po pewnym czasie zaczynają wyglądać znajomo. Również w tym przypadku Zoe podróżuje między dwoma światami (choć nie wie jak to robi). Fabuła jest równie wciągająca jak w jedynce.

Jeśli chodzi o samą mechanikę gry to w pierwszej części lokacje są płaskie, a postacie trójwymiarowe (prawie). Większość zagadek to typowe “znajdź, użyj lub oddaj i trochę porozmawiaj”, ale 2-3 razy trafiły mi się zagadki czysto logiczne, polegające na tworzeniu układów znaków, przełączników itp.

W drugiej części mamy kilka zmian – środowisko jest w pełni trójwymiarowe, wprowadzono nieliczne elementy walki (z ludźmi, robotami i magicznymi stworzeniami) i oczywiście podwyższono rozdzielczość. Oprócz tego nie zawsze kierujemy Zoe. Czasami zamieniamy się na chwilę w April lub inną postać kluczową dla fabuły.

Parę ekranów z drugiej części

dreamfall-zoe-castillo-helena-trapped.jpgdreamfall.jpgdreamfall-the-longest-journey.jpg

Przygodówki nie są moim ulubionym gatunkiem, ale mogę z czystym sercem powiedzieć że obie części mieszczą się w pierwszej dziesiątce gatunku, obok takich pozycji jak Blade Runner, seria Gabriel Knight, Broken Sword czy Syberia.

Jeśli założymy że będziemy grali średnio godzinę dziennie, to każda z części wystarczy na jakieś dwa tygodnie, a naprawdę warto. No i na koniec dobra wiadomość – oryginały można kupić za jakieś 20 PLN

Launchy – szybkie uruchamianie programów

Sunday, August 30th, 2009

 Program z kategorii “Małe a cieszy”. W skrócie (ten zwrot bardzo odpowiada idei programu), Launchy pozwala na uruchomienie dowolnego programu z menu Start, przez wpisanie fragmentu jego nazwy w okienko programu.

Samo okno uruchamiamy klawiszem ALT+Space. Co ciekawsze program uczy się naszych wpisów i po paru dniach uruchomienie Opery to Alt+Space i “O” a Worda to Alt+Space i “W”. Bardziej zaawansowani użytkownicy mogą sobie skonfigurować uruchamianie dokumentów czy utworów muzycznych przez wpisanie fragmentu ich nazwy w Launchy.

Dla mnie to jeden z tych programów, bez których w Windows ciężko żyć, zwłaszcza jeśli w ciągu dnia korzystamy z wielu programów na raz.

Strona producenta : http://www.launchy.net/

Launchy