Downtown

25 lipca 2012

Drugi spacer po Manhattanie. No może nie do końca spacer, bo jeździłem też metrem i pływałem promami. No i może nie do końca po Manhattanie bo pchnęło mnie też na Brooklyn, Ellis Island i tą wysepkę ze Statuą Wolności. Ale od początku.

Pojechałem pociągiem na Grand Central. To chyba najwygodniejszy sposób dotarcia do centrum. Podróż trwała 1,5 godziny ale w zasadzie całą przegadałem z jakąś starszą amerykanką o pierdołach. Było przed południem, więc trochę się poplątałem po szlaku poprzedniego wypadu i wykorzystałem drugą szansę do zdjęć (Chrysler Building, biblioteka, FlatIron, Empire). Potem wsiadłem w metro i pojechałem na południe pod City Hall i budynek Woolwortha. Budynki są o wiele ładniejsze niż na środkowym Manhattanie. Pojawiają się kolumny, pilastry i inne ozdoby. Jest też mniej szkła a więcej marmurów. Z placu przed City Hall wjeżdża się na Brooklyn Bridge. Przez środek mostu wiedzie drewniana kładka dla pieszych i tą kładką, krok po kroku dotarłem aż na Brooklyn. Przejście przez most to pewnie ze 2 km, bo dość głęboko wbija się w ląd po obu stronach. Zszedłem na nabrzeże, żeby zrobić parę zdjęć panoramy Downtown i Mostu Brooklyńskiego. Po drodze trafiłem niechcący na jakiś plan filmowy. Jakiś murzyn chciał mnie zatrzymać w alejce, że niby „Movie, movie” ale po chwili mnie puścił i trafiłem między jakąś pannę młodą, facetów w garniturach i kamery. Na dole nad rzeką kursował prom, więc zamiast wracać na most, kupiłem bilecik i dosłownie po 2 minutach byłem już na nabrzeżu pod Wall Street. Jest tam Southstreet Seaport w którym stoi kilka starych statków (niestety widać że starych). Odpocząłem chwilę na krótkim molo i poszedłem do labiryntu wieżowców Downtown. I tam rzeczywiście jest ładnie. Plątają się goście w garniturach, policjanci, jest mało samochodów. Jest też w miarę cicho i chłodno. Woda z trzech stron i cień od wieżowców powodują że powietrze jest jak w Zakopanem. Już nikomu nie uwierzę, że Nowy Jork to upał, wilgotność i masakra. Większą masakrę mam w Krakowie i nie narzekam. Ciasnymi (w proporcji do wysokości ścian) uliczkami dotarłem do byka będącego symbolem amerykańskiej giełdy, pod którym stała kolejka turystów robiących sobie zdjęcia, a potem minąłem adres „Broadway 1” i poszedłem na sam czubek Manhattanu, czyli do Battery park. W parku jest kilka pomników patriotycznych, m.in. lekko pogięta i podziurawiona kula która wcześniej stała w World Trade Center. Nad wodą przycumował prom turystyczny do Statuy Wolności, więc szybciutko podreptałem po bilecik i kilkanaście minut później byłem już pod amerykańskim symbolem wolności. Statua jakiegoś wielkiego wrażenia nie robi, bo np. Matka Rosja w Kijowie jest od niej większa (ta amerykańska nadrabia wysokim cokołem), ale zawsze warto sprawdzić własnoocznie. Za to panorama Manhattanu jest bardzo ładna. Później promem trzeba popłynąć na Ellis Island do muzeum imigracji. W muzeum jest dużo zdjęć i rycin dokumentujących kolejne fale imigracji i całą procedurę z tym związaną (badania lekarskie, badania psychologiczne itp.). Nic specjalnego, ale ja po prostu wolę muzea dotyczące starszych okresów historii. Mniej więcej po godzinie znów wsiadłem na prom i wróciłem do centrum. Poszedłem jeszcze pod 9/11 Memorial, czyli miejsce po World Trade Center, ale było trochę zbyt patetycznie i mimo iż zwiedzanie jest darmowe to sobie odpuściłem. Całość to jeszcze wielki plac budowy, bo tuż przy miejscu w którym stało WTC powstają nowe błyszczące wieże. Gdy je widziałem były już gotowe w 80%. Na koniec wróciłem pod Woolwortha i wsiadłem do metra. Pół godziny później wysiadłem na Times Square. Byłem tam wcześniej, ale tym razem plac zaczynał gęstnieć, bo zapaliły się te wszystkie ruchome reklamy które znamy z filmów i zdjęć, więc było ciekawiej niż w południe. Gdyby nie to że mieszkaliśmy w Mahopac zostałbym dłużej. A tak wsiadłem w pociąg i pojechałem do domu. Druga wizyta pokazała mi trochę przyjemniejsze oblicze miasta. Żałuję tylko że nie poszedłem do China Town  i MET. Ale cóż, może następnym razem…

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.