Elmo kocha dzieci i … też

9 lipca 2012

Dziś wszyscy byliśmy dziećmi.  Pojechaliśmy do Sesame Place koło Filadelfii. To park rozrywki przeznaczony głównie dla maluchów które kochają Ulicę Sezamkową,  połączony z parkiem wodnym dla starszych. Byliśmy na przedstawieniu Elmo loves dancing, czyli pokazanym na żywo odcinku Elmo z TV, z panem Gapą (Mr. Noodle), Dorotką, TV, Szufladą i setką dzieci różnych kolorów. 

Później na chwilę się rozdzieliliśmy, bo Maja z Myszą poszły na karuzelę, a ja z Julką na siatkowy labirynt. Masakra. Wspina się po takich siatkach z grubego sznura, przeciska korytarzami, które mają może z 1m a może mniej średnicy i ciągną się kilkanaście metrów. Cały labirynt jest wielkości sporego domu. Żeby zrobić Julce zdjęcie wziąłem sobie plecak z aparatem i ledwo przeszedłem tą ścieżkę zdrowia, bo w tych korytarzach było cięęęęężko (ciasno, czasem pod górę). Jak po kilkunastu (może dłużej) minutach wyszedłem, to zauważyłem że na spodenkach zaczynają mi się nad kolanami pojawiać kropki od potu. Potem dziewczyny poszły na inną karuzelę a ja chwilę odpocząłem (nie cierpię karuzel). Potem kolejna karuzela, wizyta w sklepiku i restauracji i spacer po parku. Doszliśmy po Pałac Liczychrabi (wielkie wodne koromesło) na którego szczycie stało wiadro wielkości samochodu i powoli lała się do niego woda. Po paru minutach i One, Two, Three… z głośnika, całe wiadro się przelało i z kilkunastu metrów runęła na ludzi Niagara. Bardzo żałowałem że rozpoznanie atrakcji z okolic Filadelfii zostawiłem rodzinie, bo nie wiedziałem że do Sesame Place trzeba zabrać strój kąpielowy. Zamiast dostać Niagarą w twarz mogliśmy tylko popatrzeć, choć Maja z Julką dostały rykoszetem.

Po całym parku szwędają się postacie z Ulicy Sezamkowej (Elmo, Bert, Ernie, Zoe, Groover, Cookie Monster, Liczychrabia i ten zielony ze śmietnika). Poprzytulaliśmy się do każdego, popstrykałem zdjęcia a potem Maja poszła na jakiś plac zabaw dla dzieci a ja z Julią na rollercaster. W międzyczasie jakieś lody, napoje i kupno pamiątek itp.

Spędziliśmy w parku jakieś 4 godziny, a gdybym wiedział o tych strojach to pewnie zostalibyśmy dłużej bo było pływanie pontonami rzeczką,  zjeżdżalnia na pontonach i w rurach i inne mokre atrakcje.

Fajna rzecz, choć trochę droga. Byłem tego świadomy przed wyjazdem i wiedziałem że to będzie jedna z droższych atrakcji wakacji. Przy tańszych biletach i wejściu po 15-tej zapłaciłem za wejście 162 USD + 15 USD za parking. Potem jeszcze „trochę” kasy poszło na pamiątki. Tak więc można spokojnie zaśpiewać „Elmo kocha dzieci i kasę też”. Nie żałuję, bo w całym tym naszym wyjeździe, to była atrakcja Nr 1 dla dzieci i wybraliśmy ją jeszcze w Polsce. Przecież każdy musi mieć na wakacjach coś dla siebie, a Maja jechała „do Elmo”. (Tylko tych strojów nie mogę przeboleć).

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.