Pod bażantami

Po wycieczce do Doliny Prądnika zajechaliśmy do ciekawej knajpki, w środku niczego, na zakręcie między Prądnikiem Korzkiewskim a drogą na Olkusz. Miejsce jest dziwne, bo tak naprawdę to jakiś stary dom z drewnianą przybudówką. Kamienisty parking, niewielki szyld. Nie pasowały tylko 2 BMW i 2 Porsche na parkingu i brak miejsca na nasze auto.

A w środku weranda ze stolikami, winogrona i jedna sala z bażantami. Zjadłem eskalopki z ziemniakami i surówką. Niby nic, ale od dziś wiem że eskalopki  bardzo łatwo jest spieprzyć, bo nie wychodzą one w żadnej restauracji innej niż ta “Pod bażantami”. Moi kulinarni towarzysze również rozpływali się nad zawartością swoich talerzy.

Sprawa wyjaśniła się gdy w wolnej chwili podszedłem do ściany ze zdjęciami. Otóż restaurację prowadzi starszy, bardzo miły pan. Ma już około 90 lat. Zapytał czy nam smakuje, jak wychodziliśmy to przyniósł kapelusz który Maja zgubiła pod stołem. Niby nic, ale od dziś wiem że ten starszy pan przez lata był szefem kuchni Hotelu Francuskiego…

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.