Archive for April, 2011

Śpiewające babki

Wednesday, April 20th, 2011

No cześć.

Żeby nie było że słucham tylko dziadka Watersa, to zareklamuję dwie płytki.

Adele “21” i Florence and the Machine “Lungs”

Obie popowe (bez przesady, ale na tyle popowe na ile np. Kate Bush)

Obie znalazłem na Liście Przebojów Programu Trzeciego (pierwsza dycha).

Mam wrażenie że “Adele” jest łatwiejsza i bardziej przebojowa (będzie jej dużo w radiu) a Florence trochę bardziej zakręcona  i ambitniejsza (ale tylko trochę). Ot taka odskocznia w stronę śpiewających babek. Zaliczam to co roku. Ostatnie zaliczenia z tego tematu to np. ZAZ, KT Tunstall, Katie Melua i Amy McDonald.

Roger Waters – The Wall (Łódź, Atlas Arena, 18 kwietnia 2011)

Wednesday, April 20th, 2011

Przedwczoraj wróciłem z fajnego koncertu. Legendarna ŚCIANA Pink Floydów na żywo!

Nie jeżdżę na koncerty za często bo mój “nie rmf-owo-zetkowo-eskowy” gust muzyczny sprawia, że mało kiedy pojawia się w Polsce ktoś kogo chciałbym zobaczyć na żywo, a czasem po prostu coś przegapię lub termin nie pasuje.

Jakieś 20 lat temu “ŚCIANA” wywróciła mi świat muzyczny (może nie tylko) i sprawiła że dziś słucham tego czego słucham. Na pewno jest mojej 10-ce wszechczasów. Dziś w samochodzie znów przekonałem się, że tekst całej płyty znam w zasadzie na pamięć. Oczywiście ze wspomaganiem CD, ale mogę bawić się w karaoke (he chyba nikt nie puścił nigdy kawałków z The Wall w barze karaoke :)).

To samo dotyczy filmu z Geldofem jako Pinkiem, ale wróćmy do samego koncertu. Jak ktoś zna The Wall, to wie że w zasadzie od początku jest ściśle związana z filmem i w zasadzie nie da się jej pokazać inaczej. Dlatego podstawową różnicą między tym koncertem a każdym innym (no może za wyjątkiem np. zagrania “Czterech pór roku”) jest to, że od początku do końca wiemy jakie będą utwory, w jakiej kolejności i mniej więcej jak będzie wyglądała scenografia. Musi być po prostu wiernie.

I tak właśnie było. Była więc gigantyczna ściana, był Nauczyciel, Matka i latająca świnia, bombowce, Sąd i kochanka, pokój z lampą i telewizorem, flagi, maszerujące młotki i robale. Spora część wyglądała tak jak w filmie (te same animacje) ale część efektów była już mocno podciągnięta komputerowo (np czasem Ściana latała, łamała się i świeciła na różne kolory, bardzo “trójwymiarowo”).

A sam Waters? No cóż, nie ma co mówić, to już dziadek (67 lat, siwy, pomarszczony) i trochę brakuje mu sił na śpiewanie trudniejszych kawałków. Dlatego czasem zastępowały go chórki albo ktoś z zespołu. Oczywiście gdy ubrał czarne okulary i SSmański skórzany płaszcz wyglądał jak 20 lat temu, ale jak sam śpiewał to tylko taki “disquise”. Muzycznie The Wall jest patetyczne, czasem smutne i tylko z rzadka podchodzi pod “power+fireworks” (może z 5 utworów), ale mimo wszystko całość zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. I zazdroście ci, którzy nie byli tam ze mną.

PS. Ze względów organizacyjnych nie miałem ze sobą aparatu, ale udało mi się nagrać trochę komórką (ledwo wydalała). Więc jeśli dam radę z tego coś sklecić, to zainteresowanym udostępnię jakoś. Tylko pamiętajcie że to nie DVD… A zresztą wystarczy na YouTube zapodać “waters atlas arena” i już macie, bo mnóstwo ludzi nagrywało jak mogło.

PS 2. Adam dzięki za “wskazanie koncertu palcem” i towarzystwo. A na Dream Theater chyba nie pojadę. Może to i fajne, ale boję  się że ogłuchnę i że za słabo mi wychodzi machanie czupryną.

Duże miasto w centrum Polski

Wednesday, April 20th, 2011

Byłem właśnie w Łodzi.

Jeśli będziesz przejeżdzać przez Łódź (jadąc z Krakowa na północ w zasadzie zawsze przejeżdza się przez Łódź) i przyjdzie ci ochota na zwiedzanie, to radzę wprost: dojedź do Włókniarzy, skręć w prawo i nie zatrzymuj się dopóki nie dojedziesz do Kazimierza nad Wisłą.

Dla super zatwardziałych turystów, jeśli mają 15 minut lub ewentualnie MUSZĄ coś sobie kupić w supermarkecie, mogę “polecić” jedynie Manufakturę (centrum handlowe na północnym końcu Piotrkowskiej),  stojące obok muzeum (pałacyk)  i hotel Andels (ładne wnętrze którego w Manufakturze nie ma). Podobno ludzkie jest też muzeum przemysłowe w Manufakturze (koło kina) ale było zamknięte.

A Piotrkowska – masakra. 4,5 km z może dziesięcioma kamienicami i kupa syfu dookoła. Nie idź tam. Tyle.

Dwa zdjęcia w załączeniu. Jakich “kamienic” jest więcej zgadnij sam.

p1016434-lodz.jpg p1016439-lodz2.jpg

Rodzinka.pl

Wednesday, April 20th, 2011

Obejrzyj sobie czasem taki serial, nie pożałujesz. Leci na dwójce w środy wieczorem.

Karolak karolakowy do sześcianu, Kożuchowska całkiem NIE jak z M jak Miłość i trójka chłopaków.

Facebookowa stronka serialu

Krok naprzód

Sunday, April 17th, 2011

Wczoraj Maja podlewała kwiatki na balkonie. Wzięła konewkę, POSZŁA do kwiatków, podlała i odstawiła konewkę. I tak przez 15 minut. A wieczorem sama POSZŁA z pokoju do sypialni.

No i mówi już: Tata, Mama, pa-pa, tam (najczęściej) i Cześć (od dziś).