E-30

Żeby nie wszystko było takie katastroficzno-szaro-mokre, to muszę się przyznać że zgodnie z “planem sześcioletnim” kupiłem sobie nowy aparat. Nauka trwa. W jakości obrazu wielkich zmian nie ma (poprzedni C-8080 ma jednak świetny obiektyw), ale mówiąc krótko, nowy Olek “ostrzy w ciemnej dupie”, jest bardzo szybki i znacząco ułatwia robienie zdjęć w warunkach w których poprzedni sprzęt czasem wymiękał. Oczywiście nie zwalnia od myślenia i jeszcze trochę czasu minie zanim będę mógł w ciemno ustawiać wszystkie parametry i zawsze mieć dobre zdjęcie, ale wiem że będę zadowolony. Wiem że teraz są nowsze i być może lepsze sprzęty (np. ISO mają podobno lepsze) ale ten daje mi wystarczająco dużo miejsca do rozwoju, a przy okazji zachowałem stare karty, baterie (mam już 4!) i lampę. No i na wcisk wchodzi w starą torbę, więc same plusy.

Z plusów technicznych, pomijając ogromną szybkość działania:

– 11 krzyżowych pól AF,

– ręczne ostrzenie obiektywu bez pośrednictwa jakichkolwiek silniczków. Nie muszę nawet wchodzić w tryb MF, po prostu wtedy kiedy chcę zaczynam kręcić obiektywem i już, (choć patrząc na zachowanie AF widzę że ręczne ostrzenie będzie rzadko wykorzystywane)

– ustawianie własnego balansu bieli z białego wzorca (np. kartki) jednym przyciskiem,

– stabilizacja obrazu w korpusie i czyszczenie matrycy,

– poziomica,

– 5 klatek na sekunde (gdy potrzeba),

– w pełni uchylny i odchylny wyświetlacz z podglądem na żywo,

– dwa pokrętła,

–  w cholerę opcji kustomizacji.

Dla zainteresowanych : jest to Olympus E-30, do tego obiektyw Olympus Zuiko 12-60 SWD 2.8-4.0, filtr UV Hoya HMC Super i jakiś polar no-name. Recenzje choćby tu: Body, obiektyw. ( i nie czytać mi tu recenzji na optycznych, bo coś się tam gościom pochrzaniło i ich wyniki odstają od reszty)

Razem waży to ~1,35 kg (he he, “Aparaty na kilogramy! Tanio!, Okazja! Skarpety polecam!) ale cóż, wyrobię sobie mięśnie kręgosłupa, biceps i nadgarstek (same plusy!).

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.