Kroniki Amberu

Do Kronik Amberu Rogera Zelaznego podszedłem z nadzieją. Przecież to podobno klasyk fantasy.

Niestety dla mnie kicha.

Przedstawiony świat ma parę unikalnych pomysłów, których nie da się powtórzyć w innych książkach bez oskarżenia o plagiat, ale niestety nie wciągnął mnie tak jak powinien.

O czym to jest? Zaczyna się ciekawie, bo główny bohater budzi się z amnezji w szpitalu, nie wie kim jest a po pewnym czasie do normalnego niby świata wkraczają osoby które normalne na pewno nie są. Zaczyna się ucieczka w czasie której świat o którym czytamy zaczyna zmieniać kształty i kolory. Na kolejnych stronach autor tłumaczy że zmiana koloru nieba na np. zielony w różowe pasy to nic niezwykłego bo:

– nasz świat nie istnieje – jest tylko jednym z Cieniów prawdziwego świata

– prawdziwy świat jest tylko jeden -Amber

– rodzeństwo książąt Amberu (9 braci i 4 siostry) mogą podróżować poprzez niezliczone Cienie Amberu a przede wszystkim stwarzać je i modyfikować gdy tylko chcą.

Do tego dochodzi przewodni  motyw walki o tron po ojcu który zniknął i rozmowy przez Atuty (karty które są połączeniem komórki i telportu).

Dla mnie całość robi wrażenie oglądania Dynastii w której każdy chce napsuć krwi każdemu, napisanej prostym językiem (drętwe dialogi, akcja czasem opisana bardzo skrótowo, czasem rozwleczona). Najgorsze są jednak opisy podróży między Cieniami, w których przez 5 stron czytamy że niebo zmieniło kolor, drzewa się powyginały a powietrze zrobiło się brzęczące. Można to porównać do opisu przyrody nad Niemnem, ale zrealizowanego na gumowej kliszy filmowej, losowo zmieniającej kolory.

Zdarzają się w tym fajne momenty, ale te wszystkie senne majaki, odniesienia do rzeczywistości (karabiny!, samochody) spowodowały że 15 stron przed końcem rzuciłem książkę w kąt. Po prostu im dalej tym bardziej była porąbana. Nawet moje sny odpadają przy rozmowie z zakopaną gigantyczną głową i zachwytem nad zmieniającym się kolorem mgły.

Zamiast porządnego średniowiecznego fantasy mamy skrzyżowanie Dynastii z Odmiennymi Stanami Świadomości. Błe!

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.