Archive for April, 2010

Rusza TMC w Polsce

Saturday, April 24th, 2010

Jakaś firma której nazwy nie pamiętam uruchamia właśnie w Polsce TMC (Traffic Message Channel). Co do skuteczności nie możemy się jeszcze wypowiedzieć, ale niektórzy właściciele nawigacji (obecnie Garmin (który szczęśliwie posiadam) i Navigon) będą mogli odczytywać na swoich urządzeniach informacje o robotach drogowych, wypadkach, mega korkach i innych utrudnieniach w ruchu a GPS tak ustawi im trasę by te problemy ominąć. Minus jest taki że na pewno trzeba mieć odbiornik z funkcją TMC i stosowną antenę (wewnętrzną lub w kabelku). A poza tym w zależności od polityki dostawcy koniecznością może okazać się zakup aktualizacji mapy. Tak więc za to niewątpliwe ułatwienie w podróżowaniu po naszym rozrytym kraju prawdopodobnie przyjdzie nam jednak zapłacić.

PS. Ciekawe czy jak włączą TMC, to w Krakowie trasę Dom->Praca Garmin, z uwagi na wszechobecne korki, wyznaczy mi przez Chrzanów?

Transatlantic

Saturday, April 24th, 2010

Moje kolejne odkrycie muzyki progresywnej

Tym razem nie mamy do czynienia z dziadkami ale z całkiem współczesnym zespołem, tzw. supergrupą (złożoną z członków Dreamtheater, Marillion, Flower Kings i jeszcze jakiegoś zespołu. W krótkim czasie poznałem 3 płyty zespołu (czyli poza koncertówkami wszystkie): SMPTe, Bridge Across Forever (tylko 4 utwory ale i tak ponad godzina muzy) i Whirlwind (dwupłytowa z 2009 roku). I powiem wam że jest świetnie. Tak świetnie, że Mysza już rzyga rockiem progresywnym.

Sample i recenzje jak zwykle można znaleść np. na www.allmusic.com

Tato, kupa!

Saturday, April 24th, 2010

W “pewnych” sytuacjach Maja robi tzw. Dartha Vadera.

Potem w zależności od scenariusza następuje:

– Gwiazda Śmierdzi

– Sram Was

– Księżniczka Leje

-Ole-Wam-Senogi

– Ciemna strona Nocy

– Mokre Widno

– Atak z łona

– Zemsta Shitu

Niech Nos będzie z Tobą!

Szczęście w nieszczęściu

Saturday, April 24th, 2010

Znów nawiążę do naszej ostatniej narodowej tragedii. Żałoba minęła więc można zacząć szukać plusów. Oczywiście bezsprzecznie szkoda nam 95-ciu spośród 96-pasażerów. Co do pasażera nr.1, zdania są już “conajmniej podzielone”. Taką linię trzymają nasi sąsiedzi, znajomi, koledzy z pracy a nawet mój fryzjer.

A plusy:

– wyrównali mi wszystkie dziury na Tynieckiej!

– kuchnia polska wzbogaciła się o nową potrawę – Kaczkę po smoleńsku,

– dowiedzieliśmy się że na Wawel najszybciej dotrzeć samolotem,

– dzięki wybuchowi wulkanu Eyjafjallajökull część turystów za friko poopalała się na zagranicznych plażach a producenci krzyżówek otrzymali wspaniałe narzędzie tortur dla swoich klientów,

– najwięcej zyskał Piłsudski – od dziś ma codziennie pod ręką zimnego Lecha i Marychę.

Dan Brown – Zaginiony Symbol

Saturday, April 24th, 2010

W tamtym tygodniu przeczytałem ostatni bestseller(?) Dana Browna. Książkę czyta się bardzo szybko. Ma około 600 stron, ale jeśli ktoś ma wolny weekend, to 2-3 dni w zupełności wystarczą. Tym razem profesor Langdon pędzi jak szalony po Waszyngtonie prowadzony sekretami masonów, chcąc uratować jednego z nich,  swojego przyjaciela Petera Salomona. Powieść ma identyczną konstrukcję jak dwie poprzednie książki o Langdonie (Kod… i Anioły…). Znów akcja dzieje się w ciągu 24 godzin, bohaterowie są w ciągłym biegu, co kilkadziesiąt stron znajdują jakiś tajemniczy symbol a przeszkadza im w tym czarny bohater (tu akurat bardzo ciekawy). Całość podzielona jest na króciutkie, 2-3 stronicowe rozdziały co znakomicie podnosi tempo czytania (“jeszcze tylko jeden…”).

Jakie wrażenia? Jak ktoś lubi filmy akcji, książka jest w sam raz. Ale nie należy wymagać że książka skłoni nas do jakiejś refleksji, liniowa akcja z wszystkim podanym na tacy nie zmusza do myślenia, a czcionki z opisami przyrody gdzieś zaginęły. Ot wakacyjno-pociągowa lekturka.

Kroniki Amberu

Saturday, April 10th, 2010

Do Kronik Amberu Rogera Zelaznego podszedłem z nadzieją. Przecież to podobno klasyk fantasy.

Niestety dla mnie kicha.

Przedstawiony świat ma parę unikalnych pomysłów, których nie da się powtórzyć w innych książkach bez oskarżenia o plagiat, ale niestety nie wciągnął mnie tak jak powinien.

O czym to jest? Zaczyna się ciekawie, bo główny bohater budzi się z amnezji w szpitalu, nie wie kim jest a po pewnym czasie do normalnego niby świata wkraczają osoby które normalne na pewno nie są. Zaczyna się ucieczka w czasie której świat o którym czytamy zaczyna zmieniać kształty i kolory. Na kolejnych stronach autor tłumaczy że zmiana koloru nieba na np. zielony w różowe pasy to nic niezwykłego bo:

– nasz świat nie istnieje – jest tylko jednym z Cieniów prawdziwego świata

– prawdziwy świat jest tylko jeden -Amber

– rodzeństwo książąt Amberu (9 braci i 4 siostry) mogą podróżować poprzez niezliczone Cienie Amberu a przede wszystkim stwarzać je i modyfikować gdy tylko chcą.

Do tego dochodzi przewodni  motyw walki o tron po ojcu który zniknął i rozmowy przez Atuty (karty które są połączeniem komórki i telportu).

Dla mnie całość robi wrażenie oglądania Dynastii w której każdy chce napsuć krwi każdemu, napisanej prostym językiem (drętwe dialogi, akcja czasem opisana bardzo skrótowo, czasem rozwleczona). Najgorsze są jednak opisy podróży między Cieniami, w których przez 5 stron czytamy że niebo zmieniło kolor, drzewa się powyginały a powietrze zrobiło się brzęczące. Można to porównać do opisu przyrody nad Niemnem, ale zrealizowanego na gumowej kliszy filmowej, losowo zmieniającej kolory.

Zdarzają się w tym fajne momenty, ale te wszystkie senne majaki, odniesienia do rzeczywistości (karabiny!, samochody) spowodowały że 15 stron przed końcem rzuciłem książkę w kąt. Po prostu im dalej tym bardziej była porąbana. Nawet moje sny odpadają przy rozmowie z zakopaną gigantyczną głową i zachwytem nad zmieniającym się kolorem mgły.

Zamiast porządnego średniowiecznego fantasy mamy skrzyżowanie Dynastii z Odmiennymi Stanami Świadomości. Błe!

Katyń 2010

Saturday, April 10th, 2010

Nie ma co mówić, dzisiaj rano po włączeniu telewizora długo byłem w szoku.

Wiem że trąbią o tym wszystkie media, ale ku pamięci też robię wpis. W samolocie lecącym do Katynia zginęło 96 osób. Prezydent Lech Kaczyński, Maria Kaczyńska, Płażyński, Putra, Gosiewski, Wasserman, Szkrzypek, wszyscy zwierzchnicy polskiej armii.

To najważniejsze wydarzenie tego roku. Poza 9/11 i śmiercią Papieża to chyba najważniejsze wydarzenie 10-lecia. Nie wiem czy kiedykolwiek w jakimkolwiek kraju wydarzyło się coś podobnego.

Kaczyński jaki był taki był, ale przecież nie tylko politykiem się jest. Marii szkoda, bo choć urodę miała specyficzną, to była baardzo sympatyczna.

Ech, rocznice. Pozostaje mieć nadzieje że po takim wstrząsie kadrowym Polska wreszcie będzie normalna.

Corcovia AD 2010

Thursday, April 8th, 2010

Znów pędzimy ku EURO, znów pomarańczowi wypełźli na ulice. Tym razem chyba dużo drogowców wróciło z Saksów bo w Krakowie zaczęto jednocześnie remont na Nowohuckiej (+ dojazdówki z centrum), Rondzie Ofiar Katynia (IKEA i MAKRO), Basztowej i Dunajewskiego. Do tego dochodzi zamknięta Gazowa (na Kazimierzu przy Wiśle) i kilkaset dziur łatanych ad-hoc.

Efektem są masakryczne korki. Dziś np. jechałem do pracy OBWODNICĄ. Jak widać jeśli punkt A i punkt B leży po dwóch stronach centrum, to najszybsza droga na pewno prowadzi przez punkt C i D.

Podobne myki zastosowano na A4 (Rzeszów-Kraków). Dlatego przed wyjazdem w trasę warto zajrzeć na tą stronę:

http://mapa.targeo.pl/Kraków?traffic

Pokazuje na bieżąco korki w mieście, ale oczywiście można sobie mapkę przesunąć i zobaczyć co tam “ciekawego” widać w Wojniczu, Łapczycy i innych highway’ach.

Na szczęście robi się ciepło i niedługo siadam na KROSS’a. Może przynajmniej na Bulwarach nie będzie korków.

Maja lata tu i tam

Thursday, April 8th, 2010

Maja pierwszy raz opuściła miasto. Wszystko przebiegło w miłej atmosferze, nie kłóciła się z kierowcą i nie wmawiała mi że źle jadę. No chyba że E! to znaczy “szybciEj” a A! “hAmuj”. Tak więc nawet z trzema babami na pokładzie da się w miarę samodzielnie kierować pojazdem.

Pokonaliśmy ~500 km. Przy takim tempie za 9 lat okrąży Ziemię.