Prószy śnieżek prószy

W tym roku mamy porządną Zimę. Jak Julka dorośnie będzie mogła wspominać tak jak my, że “Jak byłam mała to było śniegu po pas”. No i rzeczywiście – najpierw temperatura przez dwa tygodnie oscylowała między -20 a -15 stopni w dzień a teraz jest już cieplej, ale za to śniegu mamy jak na Alasce. W ciągu jednego dnia na samochodach przybywa po 30 cm białych czapek. Wystrzeliwanie śniegu na Marsa przekracza budżet naszej wspólnoty, więc na parkingu, między samochodami śnieg sięga na wysokość płotu (pod 2 m). Przynajmniej teraz żaden pacan nie parkuje w poprzek miejsca parkingowego. Zima wkurza kierowców, ale przynajmniej jest bardzo ładnie.

A na zakończenie pewien wierszych sprzed lat. “Poezja” średnio trzyma mi się głowy, ale ten sześciozgłoskowiec chyba zostanie ze mną na zawsze:

“Prószy śnieżek prószy,

na zajączka uszy.

Może ci marchewki dać?

K…wa twoja mać!”

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.