Archive for December, 2009

2009 – Co mi w uchu gra

Wednesday, December 30th, 2009

Obiecane podsumowanie muzyczne.

W 2009 roku jak zwykle wpadło mi w ucho kilkanaście płyt. Słuchałem oczywiście więcej, ale nie wszystko co się słyszy zostaje na dłużej (na półce).  Z wszystkich płyt które poznałem w 2009 roku (niekoniecznie wydanych w 2009r.)  stworzyłem listę 10 najlepszych. Kolejność odpowiada mniej więcej ocenie płyty, choć w zależności od nastroju pozycje trochę się zmieniają. Pewne jest tylko to, że za 10 lat, płyty z pierwszej piątki dalej będą dla mnie niesamowite. Oto ona:

  1. THE WHO – Tommy – 1969 – Rock-opera, jedna z dwóch płyt The Who które mi się podobają. Na pewno zostanie ze mną przez lata. Opowieść o głuchym, ślepym i niemym chłopaku który świetnie grał we flippery a potem założył własną religię. Klasyk na miarę The Wall (choć nie tak popularny).
  2. GENESIS – The Lamb Lies Down On Broadway – 1974 – Znów płyta-opowieść. Dla fana Genesis pozycja obowiązkowa, aż wstyd że kupiłem ją dopiero teraz. Może dlatego że takie hity jak “Carpet Crawlers”, “Counting out time” czy tytułowe “The lamb lies down on Broadway” znałem od dawna z kompilacji.
  3. ARCHIVE – Controlling Crowds – The Complete Edition Parts I-IV – 2009 – “Again” słyszał każdy, kto choć trochę lubi ten gatunek. Ale to nie z tej płyty. Co na płycie już pisałem. Od tamtego czasu minął kolejny miesiąc a płyta wciąż mnie nie opuszcza. Uwaga – chodzi o edycję dwupłytową.
  4. MUSE – Black Holes and Revelations – 2006 – Energetyczne połączenie rocka i elektroniki. Mocna płyta.
  5. MUSE – The Resistance – 2009 – Znów Muse. Dla mnie zespół z kategorii “odkrycie roku”.
  6. TV ON THE RADIO – Dear Science – 2008 – Jedyni murzyni których mogę słuchać. Płyta dość zakręcona.
  7. CZEREMSZYNA – Uśmiechnij Się – 2008 – Folk z północno-wschodniego krańca Polski.
  8. ANIA DĄBROWSKA –  W Spodniach Czy W Sukience – 2008 – Tu nie jestem pewny czy płytę poznałem w 2008 czy w 2009, ale jest na tyle fajna (romantyczno-taneczna, trochę babska), że warto o niej wspomnieć.
  9. CAMEL – Rain Dances – 1977 – Owoc torrentowych poszukiwań rocka progresywnego. Z całej dyskografii Camela wybrałem ją i tą płytę niżej.
  10. CAMEL – Breathless – 1978

And the Winner is …

Monday, December 14th, 2009

Rok się kończy, wszyscy robią podsumowania więc ja też. (Owczy pęd jakiś czy co?)

Nie będę przynudzał.

Nominacje w kategorii Najważniejsze Wydarzenie Roku otrzymują:

  • Styczeń – Za punkty BP dostałem ogromny zestaw LEGO
  • Luty – Kompletnie nic się nie działo
  • Marzec  – Wyjazd w Bieszczady, Mysza zmienia samochód – Poznajemy Myszcara!
  • Kwiecień – Zakładam aparat na szczękę i po 18 latach żegnamy Sunny
  • Maj – Julka nauczyła się jeździć na rowerze
  • Czerwiec  – Skończył się Maj, zaczęła się Maja!
  • Lipiec – Wakacje w krainie KarpMaxa i remont mieszkania
  • Sierpień – 10-ta rocznica ślubu, Mama przeszła na emeryturę
  • Wrzesień – Julka poszła do pierwszej klasy
  • Październik – Mariusz przyjechał do Krakowa
  • Listopad – Jadzia ma metalowe(?) kolano, mama Internet a ja nowy monitor
  • Grudzień – Po 7 latach zmieniłem telefon

 

And the Winner is…

Skończył się Maj, zaczęła się Maja!

 

(i brawa!, i kwiaty! i owacje na stojąco!)

 

PS. Już niedługo podsumowanie muzyczne

Planowane zmiany w Galerii

Thursday, December 10th, 2009

Od nowego roku mam zamiar zmienić układ zdjęć w galerii (oczywiście tylko nowych). Zdjęć wrzucam czasem dużo i te najfajniejsze (dla mnie) giną w tłumie, bo są po prostu ułożone chronologicznie. Dlatego nowe miesiące będą miały po dwa linki: “The Best” i “The rest”.  Na “The Best” będzie zawsze maksymalnie 30 zdjęć które w danym miesiącu uważam za najlepsze, a w “The rest” cała reszta.

Nokia E-52

Tuesday, December 1st, 2009

Po 6 albo 7-miu latach dałem się “firmie” namówić na nowy telefon. Zamiast LEGENDARNEJ(?) Nokii 6310i przykładam teraz ucholca do Nokii E-52.

Jak będzie, to będę wiedział za rok. Na gorąco jest tak: (trzeba pamiętać że piszę jako ktoś kto NIE goni za nowościami w komórce tylko po to by je MIEĆ, nie zna na pamięć numerów 10 najnowszych telefonów a ostatni posiadany telefon to sprzęt kilka epok do tyłu).

Zalety:

  • optycznie: ładny, lekki telefon
  • z wyraźnym wyświetlaczem,
  • ja słyszę ludzi dobrze,
  • dosyć duże klawisze numeryczne.

funkcjonalnie:

  • wygodne wyszukiwanie numerów (wystarczy wpisać dowolny fragment nazwy, bez wchodzenia w JAKIEKOLWIEK menu),
  • telefon jest szybki – nie ma żadnego czekania przy poruszaniu się między pozycjami menu itp.
  • prosty i czytelny kalendarz,
  • możliwość otwierania i EDYCJI dokumentów worda i excela (przyda się na wakacjach),
  • ładowanie przez USB,
  • GPS (do pieszego zwiedzania miasta, bo do samochodu, to się poprostu nie da),
  • odbieranie i wysyłka maili,
  • funkcja “szukaj” przelatująca po całej zawartości telefonu+internet,
  • internet (żeby PKP sprawdzić),
  • aplikacja pobierająca pogodę i kursy walut.

Dodatkowe funkcje typu: aparat, radio, odtwarzacz flash, mp3 i inne tego typu bzdety mnie nie interesują, bo do tego mam sprzęt “dedykowany”, ale np. w gry sobie czasem popsztykam.

NO I ZALETA NUMER JEDEN (ale jeszcze nie zweryfikowana) – BATERIA podobno trzyma parę tygodni!  Właśnie “testuję” jej wytrzymałość, więc kiedyś napiszę w komentarzu co i jak wyszło. Na razie raz zamęczyłem ją w 4 dni siedząc i klikając na maxa, ale to było na baterii “z pudełka”, bez ładowania. W sobotę na noc nastawiłem na normalne ładowanie, minęło 3 dni i dalej mam 7/7 kresek, więc “jestem przy nadziei”.

Wady:

  • Obudowa – sprawia wrażenie delikatnej – raczej nie podejmowałbym się wbicia nią gwoździa czy rzutu, a w przypadku nokii 6310i z wbiciem gwoździa problemu nie ma. No i możliwe że po roku-dwóch zacznie mi się rozłazić (choć narazie wygląda ładnie i nic nie skrzypi).
  • Ktoś mi mówił że mnie “sztucznie” słychać, ale coś tam przestawiłem w menu i podobno słychać już normalnie.
  • klawisz do odbierania i kończenia rozmowy jest “zapadnięty”, choć oczywiście można odbierać dowolnym innym. Bardziej wystają klawisze kołyski (“menu-kalendarz” i “mail-kasuj”), więc trzeba się trochę przyzwyczaić.

Bonarka

Tuesday, December 1st, 2009

W Krakowie przybyło nam nowe centrum handlowe – Bonarka. 270 sklepów, w zasadzie takich samych jak gdzie indziej . Z uwagi na dzień wolnego (w tygodniu, więc bez ryzyka tłumu) i mikołajowe zakupy wybrałem się zobaczyć co tam ciekawego. I co? I nic. Te same Zary, Peek&Cloppenburgi, Bartki, Empik, Auchan, Leroy&Merlin, Vobis, Mega-Avans itp, itd. Centrum ładne, takie skrzyżowanie Galerii Kazimierz (kształt oka z dwoma łukowatymi alejkami) ze Złotymi Tarasami lub Silesią (wystrój). Generalnie miło, ale “szału nie ma”. Z rzeczy które mi się optycznie podobały – w kilku miejscach są restauracje w takich jakby dwupiętrowych “bańkach-akwariach” z ładnym drewnem. Empik nawet dobrze zaopatrzony. W stosunku do takiej np. Krakowskiej jest trochę więcej przestrzeni, powietrza, ale może to tylko efekt wizyty ” w poniedziałek o godzinie nijakiej” a w weekend znów ludzi napadnie “szał promocji” i cała przestrzeń gdzieś zniknie, zapchana Panami Krzyśkami i Paniami Magdami, co to sobie płaski telewizor kupili albo butów szukają.

No nic. Kolejny punkt handlowy na mapie Krakowa. Komunikacyjnie znośny, więc pewnie raz na jakiś czas zamiast np. do Plazy czy M1 pojedziemy tam, ale do słów pewnej “galerianki” mi daleko: “Wspaniałe centrum. Będę tu przychodzić codziennie”.

A4 zamiast 4

Tuesday, December 1st, 2009

Znowu wpis z kategorii – zapisz, bo zapomnisz kiedy to było.

W tym miesiącu przybyło nam w kraju troszkę autostrady i co ważniejsze przybyło tam gdzie trzeba, czyli między Krakowem a Szarowem (dla uproszczenia można przyjąć że “a Niepołomicami”). Mieszkam gdzie mieszkam, jeżdzę gdzie jeżdzę, więc się z dodatkowych 20 km cieszę. Po oddaniu nowego odcinka mogę wyjeżdzając pod domem na obwodnicę, przejechać w ludzkich warunkach aż! 34 km!

Zamiana obwodnicy w A4 jest płynna. Nowy odcinek nie jest może najrówniejszy (nie ma wrażenia jazdy po stole), ale jedzie się przyjemnie. Widać miejsca pod MOP, a wypada się przy Targowisku (2 km od czwórki) i co najważniejsze daleko za Wieliczką. Oczywiście po zjechaniu z autostrady nie trzeba wracać na czwórkę, tylko można skręcić w lewo i albo pojechać do Niepołomic (i dalej do Nowego Brzeska, Połańca itp), albo zaraz po skręcie w lewo skręcić w prawo i przez Kłaj i Staniątki ominąć Łapczycę przelatując nad Bochnią od północy. Jechałem raz, ale ten przejazd, od drzwi do wypadnięcia na Czwórkę zajął mi 45 minut (mimo deszczu i słabej widoczności). Jakiś zysk więc jest.

Z cierpliwością czekam na kolejne odcinki (do Brzeska i pod Tarnów). Jeszcze parę lat i może wreszcie będę mógł dojechać do Leżajska w 2,5 godziny. Oczywiście zostaje jeszcze kwestia opłat, bo z tego co mi się wydaje, to będzie może szybciej, ale te zyskane 1-1,5h pewnie pociągnie mnie kiedyś ze 30 PLN